
Surowy, klimatyczny, eksperymentalny i innowacyjny. Właśnie takiego Perca lubimy najbardziej – londyński producent, DJ, live acter i właściciel wytwórni jest uważany za jedną z najważniejszych postaci współczesnej sceny techno. Dzięki Perc Trax stworzył własny znak jakości i przez ponad 20 lat pracował na status kluczowej postaci na scenie – a jednocześnie nieustannie odkrywa, rozwija się i podejmuje ryzyko.
Ale jest też inna twarz Perca, którą możemy usłyszeć na jego najnowszej EP-ce. „Microtrax” to najbardziej osobiste, intymne i introspektywne wydawnictwo w jego karierze, stworzone podczas podróży po całym świecie, licznych jet lagów i doświadczania obcych miejsc. Nie mogliśmy więc go o to nie zapytać – tym bardziej, że już 14 marca zagra w warszawskim klubie Jasna 1.
Agata Omelańska: Cześć Ali, witaj w Underton! Jest dopiero początek 2026 roku, a ty zaskoczyłeś nas wszystkich nową EP-ką, tuż po wydaniu „Soft Launch” w październiku. To naprawdę imponujące i muszę przyznać, że „Microtrax” wzbudził moją ciekawość co do historii, które się za nim kryją.
Gdy po raz pierwszy przesłuchałam “Microtrax”, byłam pod jej ogromnym wrażeniem. Muzycznie jest surowo, rytmicznie, bardzo klubowo, ale ja odnalazłam na tej EP-ce sporo miękkości, delikatności – czegoś bardzo dla Ciebie zaskakującego. Ja odbieram to połączenie jako piękne, bardzo intymne i osobiste – w jaki sposób dotarłeś do tych warstw siebie samego?
Perc: Chciałem po prostu wyrazić coś innego, pójść nieco głębiej i odkrywać różne emocje. Obecnie tak wiele utworów techno opiera się wyłącznie na dynamice opartej na szoku i grozie. Jedynym emocjonalnym elementem współczesnych utworów hard techno jest agresywne uderzenie – co jest w porządku i cieszy się dużą popularnością – ale jeśli słuchasz różnorodnej muzyki, która przekazuje różne emocje, to chcesz, aby muzyka, którą tworzysz, również to robiła.
Utwory z EP-ki „Microtrax” powstały podczas podróży na występy lub odpoczynku po nich, więc zostały wyprodukowane w atmosferze jet lagu i obcego otoczenia. Oryginalne demo wyprodukowałem na słuchawkach, co moim zdaniem przyczyniło się do intymnego charakteru utworów, a wykorzystanie mojego własnego głosu sprawiło, że stały się one bardziej osobiste.
Mówiąc o okolicznościach powstania tej EP-ki, wspominasz m.in. o byciu w ciągłej podróży, jet lagach, poczuciu zdezorientowania czy zagubienia w różnych miejscach świata. To nie są łatwe stany i emocje – ale Tobie udało się przemienić je w muzykę niezwykle szczerą, będącą zapisem ulotności chwili. Dziękuję, że odsłoniłeś się nam, słuchaczom, właśnie w takiej formie: taki, jaki naprawdę jesteś.
Mam wiele obliczy, ale ludzie znają mnie najlepiej z grania w prime time’ach lub z closingów; ze zwiększania intensywności i łączenia ostrzejszych brzmień techno z wpływami acid i rave. Ta strona mnie nadal istnieje i pokaże się ponownie w odpowiednim momencie, ale obecnie bardziej pociąga mnie coś bardziej introspektywnego, odizolowanego i przestrzennego.
Podkreśliłeś również, że nie spodziewałeś się wydać tak szybko nowego materiału – w październiku 2025 wydałeś bowiem EP-kę “Soft Launch”. Dzieli je zaledwie kilka miesięcy, ale zdecydowanie czuć tę różnicę brzmienia, inny klimat utworów i jeszcze głębsze zanurzenie się do wewnątrz. Ile odwagi kosztowało Cię podjęcie tej decyzji? Albo może był to zupełnie spontaniczny krok?
EP-ka „Soft Launch” była planowana od dawna, a ponieważ miało to być wydawnictwo na winylu, utwory zostały ukończone co najmniej 6 miesięcy przed jej premierą. Tuż po ukończeniu tej EP-ki, wytwórnia Hypercolour poprosiła mnie o remiks mojego własnego utworu, „The Drums”. Jako że w tym czasie musiałem przeprowadzić się do innego studia, wykonałem go dość szybko – wiedziałem jednak, że chcę wejść głębiej w ten remiks, a efektem końcowym był „Future Mix”. Właśnie to stało się punktem wyjścia dla moich dalszych działań. Te głębsze utwory mają mniej elementów, niż utwory takie jak „Soft Launch” czy „Resistor” i można je tworzyć podczas podróży, a mimo to brzmią dobrze w klubie.
Nigdy nie uważałem tej zmiany za odważną, ale było to coś, co musiałem zrobić.
Było zbyt wiele rzeczy wokół sceny hard techno, z którymi się nie zgadzałem i z którymi nie chciałem być kojarzony. Nie musiałem wydawać tych utworów, ale wiedziałem, że muszę je wyprodukować.
Pokuszę się o stwierdzenie, że brzmienie “Microtrax” to Perc, jakiego jeszcze nie znaliśmy i nie słyszeliśmy. I to dosłownie, bo po raz pierwszy skorzystałeś z narzędzia, jakim jest Twój własny głos. Jak Ci się z nim pracowało? Czy napotkałeś jakieś opory, czy wręcz przeciwnie: uwolniłeś swój głos i nową część siebie?
Tak, dla mnie to zupełnie inne brzmienie, ale nadal jest to – istotnie – „Perc”. Wiele elementów, sztuczek produkcyjnych i aranżacyjnych jest takich samych, jak w moich starszych utworach, tylko zastosowałem je w inny sposób. Wykorzystanie własnego głosu miało na celu częściowo uczynienie EP-ki jak najbardziej osobistą, ale także dlatego, że nagrywałem wokale w pokojach hotelowych na całym świecie i chciałem uchwycić chwilę i uczucie, nie czekając tygodniami, aż wokalista zinterpretuje moje pomysły. Niektóre wokale są bardzo czyste, a inne mocno przetworzone – ale najważniejsze jest to, że są mną. Nie sądzę, aby ktokolwiek wypowiedział się negatywnie na temat wokalu, nawet jeśli niektórzy byli zaskoczeni, że to mój głos jest obecny w tych utworach.

“Microtrax” cieszy się bardzo dobrymi reakcjami w branży. Chwalą Cię m.in. Luke Slater, Daniel Avery, Jennifer Cardini, Randomer, Scuba, DJ Hell, Kwartz czy Blush Response – co dla Ciebie znaczą ich opinie? I czy tak doświadczonemu i szanowanemu artyście jak Ty łatwo jest prosić o feedback?
Część opinii pojawiła się bezpośrednio po wysłaniu przeze mnie EP-ki do artystów, których podziwiam, a część ode mnie i Hype Filter PR, która wysłała ją do dużej grupy DJ-ów. Nawet pomimo tego, odsetek odpowiedzi od DJ-ów wyniósł tylko około 15%. Jest to standardowe zjawisko, ponieważ w branży powszechną praktyką jest niepozostawianie negatywnych opinii na temat wydawnictw, które się nie podobają. Po prostu zamyka się kartę przeglądarki i przechodzi dalej.
A czy Ty sam uważasz siebie za perfekcjonistę? Stawiasz sobie poprzeczkę bardzo wysoko, czy starasz się nie narzucać sobie presji?
Staram się stawiać sobie jak najwyższe wymagania, ale dążenie do perfekcji to gra dla głupców.
Zawsze przechodzę przez cykl, w którym tworzę utwór, nie jestem do niego przekonany, a potem go wydaję i okazuje się sukcesem. Następnie zaczynam pracować nad kolejnym i uważam, że jest gorszy od poprzedniego, i tak w kółko. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że porównuję niedokończone wersje demo z gotowymi, zmiksowanymi utworami, co jest naprawdę niesprawiedliwym porównaniem.
Na scenie muzyki elektronicznej jesteś obecny od ponad 20 lat. Wielu uznaje Cię za swój punkt odniesienia, za jednego z najbardziej szanowanych producentów w świecie techno oraz artystę, który wniósł do branży swoją własną jakość. Z perspektywy czasu i doświadczenia, jak postrzegasz sam siebie? Które ze swoich wydawnictw lub jakie wydarzenie uważasz za najważniejsze osiągnięcia w karierze i dlaczego?
Trudno jest zachować obiektywizm, gdy jest się w samym środku wydarzeń! Zajmuję się tym od długiego czasu i
uważam, że przez całą swoją karierę rozwijałem się i podejmowałem ryzyko, czego dobrym przykładem jest EP-ka “Microtrax”.
Wielu producentów zdaje się tworzyć tę samą muzykę przez większość swojej kariery. Udoskonalają swoje brzmienie i aktualizują narzędzia, których używają, ale zasadniczo nadal tworzą tę samą muzykę. Lubię myśleć, że jestem ważny i szanowany, a jednocześnie nadal bookowany przez nowych promotorów, co wiele dla mnie znaczy. Utrzymuję relacje z niektórymi promotorami, dla których gram raz w roku od wielu lat, co bardzo cenię – ale współpraca z nowymi promotorami i wydarzeniami daje mi poczucie, że nadal jestem częścią sceny, którą kocham.
Kluczowe produkcje w porządku chronologicznym to: Up, My Head Is Slowly Exploding, Take Your Body Off, Dumpster, Look What Your Love Has Done To Me, Toxic NRG, Resistor i Introspect. Ponadto moje remiksy artystów takich, jak DJ Hell, Peder Mannerfelt, Sissel Wincent oraz Furfriend również okazały się sukcesem. Wydarzenia, które są mi bliskie, to showcase’y Perc Trax w Tresorze i podczas Intercell w Amsterdamie, moje występy na Awakenings, sety dla 6AM w Los Angeles i Detroit oraz ponad 10 setów w Under Club w Buenos Aires. Mógłbym wymienić jeszcze wiele innych, ale na razie wystarczy!
Ciężko pracowałem, ale miałem też dużo szczęścia i jestem bardzo wdzięczny za wszystko, czego doświadczyłem.
A gdy patrzysz na dzisiejszą scenę muzyki elektronicznej, jakie masz o niej zdanie? Ewoluuje, zmienia się, rozwija, czy wpadliśmy w pętlę podobnych do siebie i wtórnych brzmień? Co ciekawego, nowego i świeżego się na niej dzieje – i gdzie lub u kogo można to znaleźć?
W tej chwili w świecie techno dzieją się niesamowite rzeczy.
Myślę, że teraz jest tak dobry czas dla techno, jak przez ostatnie 8-10 lat. Nie jestem na tyle bezczelny, żeby mówić ludziom, by ignorowali wszystko, co promują mainstreamowe media poświęcone muzyce elektronicznej, ale pamiętajcie, że 90% tych publikacji jest opłacanych. Jeśli sięgnąć głębiej, można znaleźć mikro sceny tworzące niesamowitą muzykę. Są to małe grupy producentów współpracujących ze sobą, ale rozsiane po całym świecie. Oto kilka nazwisk:
Producenci: Snaga, Dog On Acid, Arjun Vagale, Barbosa, Ketch, Franzizca, Salat, Jacobworld, Inlimen, Clinical Hates, Sjush, PageOne, Kameliia, Erik Jabari, Decoder, Vera Grace.
Wytwórnie: Heist Mode, Undivided, Float, Radiance, Night Format, Skuxx, PHTM, Mason Close, Format 416, Subsensory, TSSRCT, Flat 7, Primal Instinct, Vault i wiele innych.

W tym miejscu mrugam oczkiem, bo wiele nowych, bardzo ciekawych nagrań wychodzi pod szyldem Twojej wytwórni, Perc Trax. Wydajesz w niej swoją muzykę oraz takich artystów, jak Scalameriya, Frazi.er, Ansome, Ghost In The Machine, Marc Acardipane czy You Know Seth. Z którego z nich jesteś najbardziej dumny? I czy ktoś wkrótce poszerzy to grono i wyda u Ciebie swoją muzykę?
Trudno wybrać ulubieńców, wszystkich kocham jednakowo. Na szczęście moja miłość do wydawnictw Perc Trax nie opiera się na tym, jak dobrze się sprzedają, ani nawet na tym, czy się zwracają. Bardziej chodzi o doświadczenie współpracy z artystą i to, jak wpłynęło to na karierę, a nawet życie osoby, która je wyprodukowała.
Wydawnictwa Ansome są mi bardzo bliskie, podobnie jak sposób, w jaki pierwsza EP-ka Ghost In The Machine wywołała falę szoku w świecie techno. Myślę, że było to najbardziej zaskakujące wydawnictwo Perc Trax, obok remiksu Tymona mojego utworu „Hyperlink”. Album „Labour Division” Forward Strategy Group jest naprawdę piękny w niektórych miejscach, a EP-ka Go Hiyama z remiksem rezydenta Berghain, Normana Nodge’a, wiele dla mnie znaczy.
Po raz pierwszy techno puryści potraktowali Perc Trax poważnie.
Czego Ty szukasz w muzyce? Co przyciąga Twoją uwagę, co jest najważniejszym kryterium oceny demo i co sprawia, że wybierasz właśnie te utwory, a nie inne?
Chcę po prostu kogoś, kto ma swój własny charakter muzyczny i brzmienie. Coś, co od razu mnie ekscytuje i wydaje się nowe i świeże. Nie chcę nikogo, kto brzmi jak już obecni w Perc Trax artyści, ani nikogo, kto brzmi jak wszystko inne, co obecnie jest wydawane. Oczywiste wykorzystanie dźwięków z pakietów sampli i pętli typu Splice również mnie zniechęca.
Utwór powinien być dobrze wyprodukowany – ale zawsze przedłożę dobry, oryginalny pomysł nad perfekcyjnie wyprodukowany, ale nijaki utwór. Utwór musi być czymś, co z ekscytacją zagram w klubie; to jest kluczowe.
Jak wygląda muzyczny świat Perca poza elektroniką? Jacy artyści, albumy lub gatunki mieli na Ciebie największy wpływ i która z niedawno wydanych płyt zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Wspominałem już o tym wcześniej, ale lubię słuchać jazzu, chociaż moja wiedza na ten temat jest niewielka w porównaniu z tym, co wiem o techno. Bardzo podoba mi się bycie nowicjuszem w jazzie.
To odświeżające uczucie nie znać wszystkich powiązań między muzykami, zespołami i wytwórniami.
Wiele lat temu słuchałem dużo metalu i hip-hopu i nadal od czasu do czasu wracam do rapu, ale głównie są to utwory, których słuchałem dawno temu. Public Enemy – zarówno pod względem brzmienia, jak i poglądów politycznych – zawsze miało na mnie duży wpływ. Pomimo tego, że jest to zupełnie inny gatunek, Public Enemy miało największy wpływ na mój utwór „Dirt”.
Myślami wychodzę już w przyszłość i wyobrażam sobie Twój najbliższy występ w Warszawie. Dawno nie było Cię w Polsce i nie będzie to też Twój pierwszy występ na Jasnej 1. Czego możemy się spodziewać – i czego Ty spodziewasz się po miejscu, ludziach, atmosferze?
Ostatni raz byłem w Polsce na początku 2024 roku, więc minęły nieco ponad dwa lata. Grałem raz na Jasnej 1, przed pandemią, ale jestem ciekawy, jak klub zmienił się od tamtego czasu.
Jeśli chodzi o mój set, chcę po prostu zaprezentować wszystko, co obecnie mnie fascynuje w techno.
Będzie to więc mieszanka moich najnowszych produkcji i niepublikowanych utworów, a także nowej muzyki z Perc Trax oraz wytwórni i artystów, którzy obecnie bardzo mi się podobają. Derschein to świetny promotor, który zawsze przygotowuje bardzo zróżnicowane line-upy, więc nie mogę się doczekać, aby posłuchać również innych artystów.
Bardzo dziękuję za wywiad i poświęcony czas, Ali! Mam nadzieję, że poczujesz się dobrze w przestrzeni Jasnej i pokażesz się nam z pełną mocą!

