
Mówi się, że pierwsza myśl zawsze jest tą najlepszą – z nietkniętej przez wewnętrznego krytyka idei zazwyczaj powstają najbardziej wartościowe szkice. Z tej czystej, kreatywnej siły postanowili skorzystać dwaj utalentowani producenci i miłośnicy oldschoolowego techno – Remco Beekwilder i Tarkno – a efektem ich pracy jest „SKETCHES EP Part I”. Ten materiał czerpie garściami z klasycznego rytmu, ale to właśnie dzięki działaniu na szkicach brzmi tak świeżo, ciekawie i intrygująco.
O kulisach powstawania „SKETCHES” (oraz jej kontynuacji zaplanowanej już na maj 2026), rozwoju wytwórni EMERALD oraz bogatym dziedzictwie holenderskiej sceny opowiada nam Remco Beekwilder. Już 17 kwietnia będziemy mogli usłyszeć go w warszawskiej Jasnej 1 i tej okazji zdecydowanie nie można przepuścić!
Agata Omelańska: Cześć Remco, bardzo miło Cię poznać! Zacznijmy od lekkiego, rozgrzewkowego pytania: jak się masz? Czym się ostatnio zajmowałeś, na czym obecnie się skupiasz i jak rozpoczął się dla ciebie rok 2026?
Remco Beekwilder: Cześć Agata, dziękuję za zaproszenie – i wzajemnie! U mnie wszystko w porządku. Ostatnio sporo eksperymentuję z brzmieniami i warstwami oraz spędzam dużo czasu z Tarkno, pracując nad naszą drugą EP-ką z serii “SKETCHES”. Obecnie skupiam się na przebywaniu w studiu i przygotowywaniu wydawnictw dla EMERALD.

Chciałabym na chwilę wrócić do 2025 roku, bo miałeś okazję zagrać na kilku niesamowitych wydarzeniach w branży techno, a były to m.in.: Awakenings Festival, A Day at The Park, HRFST Festival czy Homeless Homies na ADE. Mam nadzieję, że wszystkie Ci się podobały, a jeśli coś przeoczyłem: który z nich był dla Ciebie największym przeżyciem i dlaczego?
Świetnie bawiłem się, grając na Rotterdam Rave w potężnej hali Ahoy. Większość artystów w line-up’ie skupiała się na mocniejszym brzmieniu muzyki elektronicznej, więc można by powiedzieć, że trochę nie pasowałem do tego grona. Ale, z drugiej strony, mogłem zagrać z pozycji outsidera i nieco zaskoczyć ludzi.
To było wspaniałe doświadczenie – grać bez żadnych oczekiwań.
Ponadto podobało mi się granie w Levenslang w Amsterdamie. To wyjątkowe miejsce, bo to kotłownia dawnego więzienia „Bijlmerbajus”. Konstrukcja tego miejsca i nagłośnienie sprawiają, że jest to niesamowite przeżycie. Miałem też okazję zagrać dla kolektywu WAYS we Włoszech, na ich nowym kompleksie, EVO – to miejsce ukryte w gaju oliwnym tuż za Trani. Zacząłem grać w nocy, a zakończyłem imprezę o wschodzie słońca – to było magiczne!
Występ z Cleric’em podczas festiwalu Awakenings był dla mnie inspirujący, ponieważ obaj gramy w nieco innym stylu i miło było zobaczyć, jak mój back-to-back’owy partner buduje napięcie i angażuje publiczność.
I wreszcie, powrót do Ameryki Południowej to zawsze wielki zaszczyt. Ponownie zagrałem w Medellín w Kolumbii, a energia tamtejszej publiczności jest po prostu niezrównana.
Jednym z najważniejszych wydarzeń roku 2025 jest, bez wątpienia, EP-ka „SKETCHES” – projekt, nad którym pracowaliście razem z Tarkno. Oboje jesteście mistrzami w swojej dziedzinie, łączycie mocniejsze rytmy z taneczną energią i muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy usłyszałam o waszej współpracy, byłam bardzo podekscytowana. Jak zaczęła się wasza współpraca? I jaki sposób pracy wybraliście, by zrealizować wszystkie swoje pomysły?
Oboje dzielimy pasję do energii oldschoolowego techno. Myślę, że to był punkt wyjścia dla naszej przyjaźni.
Od tego momentu dzieliliśmy się pomysłami i obaj byliśmy naprawdę entuzjastycznie nastawieni do pomysłów drugiej strony. Za każdym razem, gdy wysyłałem Tarkno wstępny szkic tego, nad czym pracowałem, on rozwijał ten pomysł i na odwrót, więc decyzja o współpracy przy wspólnym projekcie była naturalna. Nasz sposób pracy nadal wygląda tak samo.
Co dla Ciebie stanowi esencję tego projektu? Kiedy po raz pierwszy pojawił się w Twojej głowie pomysł na „SKETCHES” – nie chodzi tu o ostateczną wersję EP-ki, ale o ogólną koncepcję – czy wiedziałeś już dokładnie, z kim chcesz tworzyć muzykę? A może “wspólnik w interesach” był już wybrany, a pomysł pojawił się później?
Istotą tego projektu jest wzajemne dopracowywanie „szkiców”, tak abyśmy oboje doprowadzali do końca pomysły drugiej osoby.
Jedna osoba coś zaczyna, a druga czerpie inspirację z tego pomysłu i go kończy. Czasami ten proces powtarza się kilka razy, ale zazwyczaj wszystko odbywa się w bardzo krótkim czasie. Nigdy tak naprawdę nie planowaliśmy stworzyć serii “SKETCHES”, ponieważ wszystko zaczęło się od dzielenia się muzyką i pomysłami. Nazwa projektu pojawiła się naturalnie, ze względu na nasz sposób pracy.
Podobno „SKETCHES” nie zakończy się tylko na jednej EP-ce – druga część tego projektu pojawi się już wkrótce, a jej wydanie zaplanowano na 1 maja 2026 roku jako podwójny winyl. Wspomniałeś również, że po tym nastąpi Twoje solowe wydawnictwo. Czy dla Ciebie istnieje jakaś różnica między pracą indywidualną a współpracą?
Praca nad projektem w pojedynkę lub we dwoje to na pewno coś innego. Jeśli znajdziesz naprawdę dobrego partnera, który podziela tę samą etykę pracy i wizję, przekonasz się, że wspólne tworzenie muzyki jest o wiele łatwiejsze. Zawsze jest ten ktoś z inspiracją, a koncepcje powstają znacznie szybciej. Działacie też jako wzajemni powiernicy, konsultanci swoich pomysłów, co pomaga bardziej krytycznie słuchać dźwięków.
A co z back-to-back’ami? Przygotowując się do wspólnego seta, na co zwracasz największą uwagę i jak komunikujesz się ze swoim partnerem za deckami?
Nigdy nie przygotowujemy naszych b2b. To czysta improwizacja – tak jakbym grał solo – ale podczas b2b można czerpać inspirację z tego, co serwuje druga osoba, co prowadzi do nieoczekiwanych kierunków i kombinacji.
Skoro mowa o współpracy, nie mogę pominąć tej, którą nawiązałeś z artystami wizualnymi, takimi jak CA.SIMMØNS i Mate Pavic. Obaj są odpowiedzialni za charakterystyczny element twojej wytwórni EMERALD, ponieważ ich prace można znaleźć na okładkach albumów. Jak odkryłeś ich sztukę i zdecydowałeś się na wspólne działanie?
Odkryłem Mate Pavica dzięki pracy, którą wykonał dla Self Reflektion. Wiele lat temu wydawałem muzykę w wytwórni Strangers i byłem zachwycony tym, co Mate miał do zaoferowania. Właśnie w tym momencie wiedziałem, że jeśli kiedykolwiek zacznę coś własnego, poproszę go o wykonanie grafiki na okładkę.
Kiedy Mate poinformował mnie, że nie może już tworzyć projektów identyfikacji wizualnej dla wytwórni, wiedziałem, że chcę nadal kontynuować okładki z nadrukowanymi grafikami, ale od tej pory w kolorze.
Na Instagramie szukałem przykładów sztuki kolażowej i natrafiłem na prace CA.SIMMØNS’a – jego dzieła zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Jego twórczość jest dla mnie wyjątkowa i przyciąga uwagę niezależnie od tego, czy się ją lubi, czy nie. Jest jednocześnie piękna i szokująca.
Skontaktowałem się z nim przez Instagram i opowiedziałem mu o moich zamiarach, nakładzie i dostępności, i – na szczęście – odpowiedział bardzo entuzjastycznie.

W EMERALD znajdziemy Twoje wydawnictwa, Rebeki Delle Piane, Chontane, Kenji’ego Hiny, Introversion, Endleca, Conrada van Ortona i wielu innych. Jak nazwałbyś „sekretny składnik”, który ich wszystkich łączy, i jaka jest misja twojej wytwórni?
Sekretem, który łączy wszystkich tych artystów, jest ich unikalne, charakterystyczne brzmienie. Każdy z nich jest mistrzem w swojej dziedzinie. To nie dzieje się z dnia na dzień.
Wymaga lat zaangażowania, ciekawości i poświęcenia – i zasługuje na to, by zostać usłyszanym.
Misją wytwórni jest inspirowanie ludzi i tworzenie możliwości.
Wracając do Remco jako artysty solowego: jak opisałbyś swoje style – ten obecny i ten z czasów debiutu? Czy mógłbyś wymienić trzy klasyki muzyki elektronicznej, które wywarły na ciebie największy wpływ?
Styl, w jakim grałem na początku, był swego rodzaju połączeniem rave’u, tribal, oldschoolowego trance’u i oldschoolowego techno. Obecnie wciąż jest we mnie część grająca w tym stylu –
ale bardziej skupiam się na połączeniu oldschoolowego techno z współczesnym techno, o ile jest to rytmiczne.
Tak naprawdę nigdy o tym nie myślę, bo jest to bardziej intuicyjne, ale myślę, że tak opisałbym swój obecny styl.
Vainqueur – Lyot (Maurizio Mix)
Laurent Garnier – The Man With The Red Face
Przyjrzyjmy się dzisiejszej scenie holenderskiej. Gdzie się wybrać, kogo posłuchać, jak znaleźć najlepszych ludzi, imprezy i organizatorów, którzy naprawdę czują i żyją klimatem undergroundu?
Jeśli szukasz undergroundowych wrażeń, polecam odwiedzić imprezy na mniejszą skalę. Radion, Tillatec, Club Raum, Lofi, Garage Noord, PIP, BASIS, BRET, Perron, Levenslang, Wibar, Multipla, Clubkade i WAS, żeby wymienić tylko kilka.
Jeśli chodzi o kolektywy, polecam Frenzy, Vault Sessions, Vulged, OSU Rhythms, AURA, Ypnotika, DJ Bone presents Further, Eerste Communie, Orphic, Disturbia – i pewnie o wielu innych zapomniałem.
To pytanie celowo zostawiłem to pytanie na koniec. Narzekanie i porównywanie się do reszty Europy to polski sport narodowy, a scena muzyki elektronicznej nie jest tu wyjątkiem. Jaki sekret kryje się za holenderskimi imprezami, festiwalami, imprezami i życiem klubowym? I jak Holandii udało się stworzyć tak inspirującą, bogatą i kwitnącą branżę, która stała się punktem odniesienia dla całego świata?
Myślę, że Holandii udało się stworzyć tę inspirującą, bogatą i prosperującą branżę dzięki różnym czynnikom. Wszystko zaczęło się na przełomie lat 80. i na początku 90., kiedy Holandia przyjęła z otwartymi ramionami pojawiającą się muzykę elektroniczną z zagranicy, a swoje podwoje otworzyły kultowe kluby, takie jak RoXY i iT. Ponadto lokalne władze przyznały klubom nocnym zwolnienie z ograniczeń dotyczących godzin otwarcia, co pozwala w pełni poświęcić się nocy i doświadczyć potencjału muzyki elektronicznej. Co więcej, w Holandii mamy szczęście dysponować odpowiednią infrastrukturą i nocnymi pociągami, co ułatwia odwiedzającym dotarcie do klubów.
Uważam, że wszystko to dało holenderskim artystom przewagę i pozwoliło im zdobyć wykształcenie na wcześniejszym etapie w porównaniu z innymi krajami.
Poza tym, w szkole można studiować muzykę elektroniczną jako przedmiot, a Holandia jest gospodarzem jednego z największych wydarzeń muzyki elektronicznej, ADE!

Bardzo dziękuję za wywiad i poświęcony czas, Remco! Do zobaczenia na Jasnej i już nie mogę się doczekać, by usłyszeć Twój najnowszy materiał!

