
Wielkie odliczanie do Rave The Planet czas zacząć – już 15 sierpnia w Berlinie odbędzie się jedno z najważniejszych wydarzeń światowej muzyki elektronicznej, w którym i Polska będzie miała swoje ważne miejsce. Rodzimą scenę będzie reprezentować Underbridge Float: platforma tego młodego, ale prężnie działającego kolektywu szykuje nie tylko doskonałą muzyczną podróż, ale i podkreśla wartości kultury rejw.
Czym jest inkluzywność? Jak należy rozumieć odpowiedzialne podejście do clubbingu? I co zyskujemy, gdy bawimy się bez wspomagaczy? Na te pytania odpowiada ekipa Underbridge!
Agata Omelańska: Witajcie, Underbridge, bardzo się cieszę, że mogę was poznać! Powiedzcie, proszę: jakie jest wasze najwcześniejsze wspomnienie z Love Parade, którego dziedzictwo i dorobek kontynuuje dziś Rave The Planet? Co z tamtych czasów jest wciąż obecne w świecie muzyki elektronicznej – a może to tylko nostalgia za epoką, która już nie wróci?
Kuba Cetnarowski / Q.B.A: Mogę się wypowiedzieć tylko w swoim imieniu, jednak wierzę, że cały kolektyw czuje podobnie. To wspomnienie to nastoletni Kuba oglądający transmisję Love Parade – chyba w 1996 na Vivie, mający w głowie myśl, że miło byłoby być częścią takiego wydarzenia, które na swój specyficzny sposób łączy ludzi. Jest muzyka, jest jedność, jest vibe (wtedy zdecydowanie nikt nie używał tego słowa).
Moim zdaniem to atmosfera, promowanie wszechobecnego pokoju i jedności ludzi jest tym, co udało się stworzyć wtedy i co (na szczęście) trwa do dziś. I oby jak najdłużej! Nasi sąsiedzi są w tym pionierami – duży ukłon w ich stronę. Muzyka elektroniczna uległa ogromnej transformacji, rozwinęła się w wielu kierunkach, słychać to na wielu wydarzeniach. Zdolności, technika, sprzęt ewoluowały przez te trzy dekady, a jednak to zawsze ludzie tworzą klimat i nastrój, i te pozostają niezmienne. I dobrze!
Jaka historia stoi za Underbridge? Co stanowi ideę, wokół której zbudowaliście kolektyw i zorganizowaliście pierwsze imprezy oraz do jakiej publiczności są one skierowane?
Betty Sanewska: Przez kilka lat byłam uczestniczką sceny muzyki elektronicznej. Z czasem zaczęłam angażować się również od drugiej strony. Współpracowałam z nieistniejącym już kolektywem, dołączyłam także do bardziej niszowej inicjatywy promującej techno. Organizowałam i pomagałam przy organizacji wydarzeń z udziałem liveactowców, dzięki czemu mogłam nauczyć się, jak wygląda tworzenie niszowych imprez od zaplecza.
Zawsze brakowało mi wydarzeń, na których najważniejsze byłoby poczucie wspólnoty. Miejsca, w którym można podejść do obcej osoby, przybić piątkę, potańczyć bez oceniania i po prostu być sobą. Czuć się jak członek rodziny w swoim muzycznym domu. Zauważyłam też, że z wiekiem coraz bardziej doceniam wydarzenia odbywające się w ciągu dnia, które pozwalają inaczej przeżywać muzykę i łatwiej pogodzić pasję z codziennym życiem. No i lubię tańczyć!
To właśnie z tej potrzeby narodził się pomysł Underbridge. Kiedy poprzedni kolektyw się rozpadł, zaprosiłam do współpracy osoby z mojego otoczenia, które podzielają moje wartości i wspólnie stworzyliśmy nowy projekt. Nazwa wzięła się od naszych wydarzeń organizowanych pod Mostem Łazienkowskim, które do dziś są jedną z filarowych inicjatyw Underbridge. Ma ona jednak również znaczenie symboliczne. Muzyka jest mostem, który łączy ludzi, miejsca i doświadczenia, a pod nim może wydarzyć się wszystko.
Założeniem jest organizacja wydarzeń w nietypowych przestrzeniach, zarówno nocą, jak i za dnia. Chcemy pokazywać, że kultura rejw nie musi być zamknięta w klubach ani ograniczać się do konkretnego czasu. Równie ważna jest dla nas edukacja i promowanie wartości, które naszym zdaniem powinny być fundamentem sceny muzyki elektronicznej: otwartości, szacunku, bezpieczeństwa i wzajemnej życzliwości.
Staramy się również wspierać młodych DJ-ów i DJ-ki, którzy/które dopiero rozpoczynają swoją drogę i często mają ograniczone możliwości zaistnienia na scenie. Chcemy tworzyć przestrzeń, w której talent i zaangażowanie są ważniejsze niż znajomości.
A przede wszystkim chcemy tworzyć wydarzenia, na których ludzie po prostu dobrze się czują i dobrze bawią.
Na czym – waszym zdaniem – polegają inkluzywność i odpowiedzialne podejście do kultury klubowej?
Dagmara Łata / dagawashere: Inkluzywność to słowo, które jest obecne w naszym języku stosunkowo od niedawna. Wszyscy wiedzą, co to ekskluzywność, ale jej przeciwieństwo? Niekoniecznie. Środowisko rejwowe ma za to inkluzywność (czyli włączanie) wypisaną na sztandarach: każda osoba ma możliwość uczestniczenia i jest akceptowana, szanowana oraz traktowana na równych zasadach, niezależnie od swoich doświadczeń, wieku, stylu wyrażania siebie, orientacji, czy statusu materialnego. Wraz z odpowiedzialnym podejściem do kultury klubowej inkluzywność tworzy przestrzeń, w której możemy czuć się bezpiecznie i komfortowo przy jednoczesnym dbaniu o dobro całej społeczności.
Ktoś może zapytać – ale co to właściwie znaczy? Można to rozumieć na kilku poziomach. To szacunek dla różnorodności i niedopuszczanie dyskryminacji i nękania. To jasne zasady dotyczące zgody, reagowania na przemoc, molestowanie czy agresję oraz przeszkolony personel, który potrafi odpowiednio interweniować. Dostępność, czyli dążenie do tego, aby wydarzenia były także dla dla osób starszych czy z niepełnosprawnościami, a komunikacja była zrozumiała i przejrzysta. To odpowiedzialność organizatorów oraz uczestników: zapewnienie odpowiednich warunków na wydarzeniu, reagowanie na zgłaszane problemy, respektowanie granic. To wreszcie budowanie społeczności, w której ludzie mogą swobodnie wyrażać siebie, tańczyć i bawić się bez obawy przed oceną czy wykluczeniem.
W praktyce oznacza to, że kultura klubowa nie skupia się wyłącznie na muzyce i rozrywce, ale również na odpowiedzialności za doświadczenie wszystkich obecnych.
Inkluzywność nie oznacza, że każdy rodzaj zachowania jest akceptowany.
Przeciwnie, wymaga wyznaczania granic wobec zachowań naruszających bezpieczeństwo i komfort innych osób.
Bardzo ważnym elementem Waszej tożsamości jest propagowanie sober raves, czyli trzeźwego imprezowania. Pytanie może zabrzmi banalnie, ale w jaki sposób zabawa „bez wspomagaczy” wpływa na życie w krótko- i długofalowej perspektywie?
Betty Sanewska: Nigdy świadomie nie korzystałam z narkotyków, być może dlatego mam inny stosunek do takich substancji. Przez wiele lat imprezowałam pod wpływem alkoholu i wiem, jak bardzo wpływa on na wspomnienia, odbiór muzyki, zachowanie i relacje z ludźmi. Następnego dnia czuje się stracony czas, który można byłoby przeznaczyć na wiele innych przyjemnych rzeczy. Alkohol i substancje uzależniające mają też wpływ na nasze zdrowie, a z wiekiem coraz bardziej uświadamiamy sobie, że jego nie da się odzyskać. Zaczynamy bardziej świadomie podejmować decyzje i zastanawiać się, na czym naprawdę nam zależy.
To nie jest tak, że komukolwiek czegoś zabraniamy. Underbridge nie jest ruchem antyalkoholowym ani antynarkotykowym. Chcemy po prostu pokazać, że istnieje alternatywa.
Że można świetnie się bawić, tańczyć i przeżywać muzykę bez wspomagaczy. Chcemy, żeby to właśnie muzyka była głównym bohaterem wydarzenia, a nie substancje.
Wszyscy dobrze wiemy, że odbiór muzyki jest zupełnie inny po czymś i bez czegoś. Zdarza się, że pod wpływem substancji jakiś utwór wydaje się największym muzycznym uniesieniem, a następnego dnia okazuje się, że wcale taki nie był. Zachwycił nas bardziej stan, w którym się znajdowaliśmy, niż sama muzyka. Dla mnie świadome słuchanie pozwala naprawdę odkrywać artystów, ich selekcję i emocje, które chcą przekazać.
W krótkofalowej perspektywie korzyści są dosyć oczywiste. Lepsza pamięć, brak kaca, większa świadomość tego, co dzieje się wokół nas i bardziej świadome uczestnictwo w wydarzeniu. Mam też wrażenie, że łatwiej nawiązuje się prawdziwe relacje z ludźmi. Pamięta się rozmowy, osoby, które się poznało, i wspomnienia z imprezy zostają z nami na dłużej.
Długofalowo zmienia się przede wszystkim sposób przeżywania muzyki i samej kultury klubowej. Pierwsze imprezy na trzeźwo mogą wydawać się dziwne, szczególnie jeśli wcześniej bawiło się głównie pod wpływem. Z czasem jednak odkrywa się, że muzyka sama w sobie wystarcza, a taniec daje dokładnie tyle samo radości. Zaczyna się też bardziej doceniać lepsze zdrowie, jakościowy czas i ludzi, z którymi spędza się te chwile.
Myślę, że właśnie o to chodzi w sober rejwach. Nie o zakazy czy ocenianie kogokolwiek, ale o stworzenie przestrzeni, w której najważniejsze są muzyka, wspólnota i świadome przeżywanie chwili. Jeśli ktoś po takim wydarzeniu wróci do domu z uśmiechem, będzie pamiętał cały wieczór i będzie miał ochotę wrócić na kolejną imprezę, to znaczy, że osiągnęliśmy swój cel.
Najlepsza, najważniejsza, najciekawsza jak do tej pory impreza pod szyldem Underbridge to… Poproszę o historię zza kulis!
Kuba Cetnarowski: To jest bardzo ciekawe pytanie! Pamiętamy dość mocno jeden z naszych ubiegłorocznych rejwów pod mostem, bodaj pod koniec sierpnia. Zaczęło się niewinnie, ale…no właśnie. Posypało się chyba wszystko, co mogło się posypać. Posłuszeństwa odmówił najpierw agregat, dźwięk siadał, przewody płatały figle, a na domiar złego zaatakowały nas insekty – normalnie plagi egipskie pod mostem!
Tego dnia mieliśmy kilkoro grających z nami gości, przed którymi chcieliśmy dobrze wypaść, a wyglądało i brzmiało to nie tak, jak sobie wymyśliliśmy … Ale rejw plus problemy łączą ludzi, za co z pewnością możemy wszyscy być im wdzięczni. Tego dnia, chyba na skutek niespodziewanych wydarzeń, powstało kilka naprawdę szacownych relacji. I co ciekawe, ze wzmożoną intensywnością trwają do dzisiaj. Szczegółów tutaj nie podam, ale kilkoro czytających będzie wiedzieć, że o nich mówię. Z powodu tych doświadczeń warto uznać właśnie tę imprezę za “naj” w kategoriach podanych w pytaniu. Prawdę mówiąc, nas wewnątrz też to zjednoczyło.
„Spod mostu” do „budowania mostów” – w 2026 Platforma Underbridge nie tylko zadebiutuje na Rave The Planet, ale i będzie jedyną reprezentantką polskiej sceny. Co szykujecie z tej okazji i czym zaskoczycie Berlin już w sierpniu?
Kuba Smarczewski / Envoexp: Udział w Rave The Planet to dla nas przede wszystkim ogromne wyróżnienie i szansa, by pokazać międzynarodowej publiczności energię polskiej sceny klubowej. Oraz spełnić jedno z naszych marzeń (a na pewno moje!). Sam fakt, że będziemy jedyną platformą reprezentującą Polskę traktujemy jako odpowiedzialność, ale też okazję do budowania nowych relacji i wymiany doświadczeń.
Nasza obecność w Berlinie będzie nawiązywać do idei, która od początku towarzyszy Underbridge.
Zaczynaliśmy dosłownie „spod mostu”, a dziś chcemy symbolicznie budować mosty między lokalnymi scenami, artystami i społecznościami.
Dlatego przygotowaliśmy wyjątkowy program muzyczny z udziałem polskich artystów, który pokaże różnorodność i jakość naszej sceny. Nie zabraknie też charakterystycznej dla Underbridge atmosfery, energii i poczucia wspólnoty. Co więcej, polska platforma to także polscy sponsorzy oraz polscy patroni medialni. Jednym słowem, biało-czerwona reprezentacja kultury techno.
Chcemy, aby nasza platforma była czymś więcej niż tylko miejscem do tańca. Ma być przestrzenią spotkań, wymiany inspiracji i promocji wartości, które są dla nas ważne: otwartości, wzajemnego szacunku i odpowiedzialnego podejścia do kultury klubowej. Liczymy, że dzięki temu Berlin zapamięta nie tylko naszą muzykę, ale również ludzi i społeczność, która za nią stoi.
Skład artystów na waszej platformie pokazuje polska scenę w bardzo ciekawej, różnorodnej i złożonej postaci. W jaki sposób układaliście line-up? I dlaczego 15 sierpnia warto być i tańczyć z wami na Rave The Planet?
Kuba Smarczewski: Od początku zależało nam na tym, żeby line-up był możliwie szerokim obrazem współczesnej polskiej sceny elektronicznej. Nie chcieliśmy zamykać się w jednym gatunku czy jednym środowisku. Postawiliśmy na artystów reprezentujących różne brzmienia, doświadczenia i wrażliwości, którzy razem pokazują, jak różnorodna, dojrzała i kreatywna jest nasza scena.
Przy wyborze kierowaliśmy się nie tylko muzyką, ale także osobowością artystów, ich zaangażowaniem w rozwój kultury klubowej i tym, jaką energię potrafią stworzyć z publicznością.
Chcieliśmy, żeby każdy set opowiadał własną historię, a jednocześnie tworzył spójną całość. Na Underbridge Float spotkacie zarówno DJ-ów z naszego kolektywu Underbridge, a zatem mnie, Envoexp, Krystka “Good Energy” Dzienisiewicza oraz Kubę “QBA” Cetnarowskiego, jak i Tomka Guiddo – weterana muzyki elektronicznej, działającego w strukturach organizacji Rave the Planet. Zaprosiliśmy także Sabre (Sarę Brenner) i Rusta (Przemka Puzewicza), czyli polskie gwiazdy mocnego oblicza techno; Aethę (Anetę Jońską), promotorkę oraz reprezentantkę Nocy KRK (gdzie odbędzie się nasze after party), wreszcie DJ-ów i dziennikarzy Czwórki Polskiego Radia. Usłyszycie coraz mocniej rozpychającą się na scenie klubowej Lulu “Cougar” Zubczyńską oraz doświadczonego wyjadacza elektroniki, Norberta “Berta” Borzyma. Będzie kogo posłuchać!
15 sierpnia warto być z nami, bo będzie to wyjątkowa okazja, żeby usłyszeć przekrój tego, co najciekawsze dzieje się dziś na polskiej scenie elektronicznej; w samym sercu jednego z najważniejszych wydarzeń klubowych na świecie. Chcemy pokazać Berlinowi nie tylko świetną muzykę, ale też społeczność, która stoi za Underbridge. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą razem z nami świętować muzykę, różnorodność i ideę budowania mostów między scenami i ludźmi. To będzie moment, którego muzycznie po prostu nie można przegapić.
Z Berlina i Parady na afterparty do Krakowa – wrażenia z waszej platformy będzie można kontynuować już 22 sierpnia. Wiadomo, że aftery są nie do przewidzenia, ale… co czeka uczestników? I dlaczego wybraliście właśnie klub Noce KRK do dalszego etapu podróży?
Anita Jarysz: Pytacie, co czeka uczestników po tym, jak wyciśniemy z siebie wszystkie soki na berlińskiej paradzie? Odpowiedź jest prosta: nie pozwalamy tej energii wyparować. Przenosimy cały ten ładunek bezpośrednio na krakowski grunt i 22 sierpnia lądujemy w Noce KRK.
Wracamy do kraju, żeby połączyć berlińskie doświadczenia z tym, co w Krakowie najlepsze. Szykujemy imprezę, która ma być jak powrót do bazy po najlepszej wyprawie życia – tylko zamiast odpoczynku serwujemy Wam totalną selekcję muzyczną od 21:00 do 5:00. Przygotowaliśmy dla Was dwie sceny, na których zderzymy energię ekipy Underbridge z setami naszych zaproszonych DJ-ów oraz rezydentów klubu Noce KRK. Efekt? Niewyobrażalny!
Lineup to nasza mała tajemnica, ale gwarantujemy, że błyskawicznie zapomnicie o jakimkolwiek zmęczeniu.
Dlaczego Noce KRK? Bo szukaliśmy miejsca, które ma w sobie duszę. Kraków to dla nas naturalny przystanek, a Noce KRK to przestrzeń, która idealnie rozumie, że muzyka elektroniczna to przede wszystkim ludzie i wspólne przeżywanie. Wybraliśmy ich, bo to miejsce, w którym klimat buduje się autentycznością i pasją, a nie tylko wystrojem.
Wpadajcie przekonać się, jak po berlińskiej dawce energii brzmi krakowska noc. Szykuje się klasyk, więc nie pytajcie, czy warto – po prostu bądźcie na miejscu!
Hasłem tegorocznej edycji Rave The Planet są przepiękne słowa „Imagine Love”. Jak wy wyobrażacie sobie miłość? Nie tylko w odniesieniu do muzyki elektronicznej, ale i całego świata?
Dagmara Łata: Miłość nie jest dla nas sloganem reklamowym, ani wytartą kalką. Gdyby tak było, żadne z nas nie tworzyłoby kolektywu, nie robiło Underbridge Float ani nie zajmowało się bądź nie podążało za muzyką (i nie tylko).
Miłość wyobrażamy sobie jako siłę, która nie pyta, skąd jesteś, jak wyglądasz ani w co wierzysz. To przestrzeń, w której jest miejsce na różnorodność, szacunek i autentyczność, ale też na intymność przeżywania.
W muzyce elektronicznej widać to szczególnie dobrze, kiedy tysiące ludzi tańczą razem, dzieląc energię i wspólny moment muzycznego uniesienia.
Kiedy usłyszałam, jakie będzie hasło przewodnie tegorocznej parady Rave the Planet, od razu wiedziałam, że jest w swej prostocie i sile genialne. „Imagine Love” przypomina, że lepszy świat zaczyna się od prostych gestów: zaproszenia na parkiet, serdecznego uścisku, uśmiechu wymienionego z nieznajomą osobą, czy zrobienia zdjęcia parze przyjaciół, bo bardzo cię o to proszą. Stąd już krótka droga do otwartości umysłu, empatii i uważności na drugiego człowieka. Wyobrazić sobie miłość oznacza pierwszy krok do życzliwości, wzajemnego zrozumienia, budowania wspólnoty. To właśnie takie wartości od zawsze były sercem kultury rejw, która łączy ludzi ponad podziałami. Nie da się też uciec od skojarzeń ze wspaniałym songiem Johna Lennona „Imagine”, manifestem jedności i tolerancji.
Dla nas miłość to nie tylko uczucie, ale właśnie codzienny wybór. Wybór, by budować mosty zamiast murów, słuchać zamiast oceniać i tworzyć przestrzeń, w której każdy może czuć się sobą. To właśnie ta energia sprawia, że zarówno parkiet, jak i świat stają się po prostu lepszym miejscem. Takim, gdzie można wspólnie dokonać niemożliwego.
Dziękuję za rozmowę! Życzę wam dużo piękna, miłości i doskonałej muzyki podczas Rave The Planet oraz aftera nie z tej ziemi w Noce KRK!

